<title_newspaper=Przyjacika> 
<title_article=Wielka mio> 
<author_1=Wanda Wasilewska> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year=1953> 
<month=03> 
<date=1953-03-29> 
<period=w> 
<status=1_obieg> 
<support=paper> 
Przemin lata. Przysze pokolenia bd zazdroci nam, e ylimy w epoce, ktrej da swe imi Stalin. e ylimy w tych samych czasach, co i On. e chodzilimy po tych samych ulicach, po ktrych On chodzi, syszelimy Jego gos, widzieli Jego umiech i spojrzenie.
Dla nich, jak i dla nas Stalin bdzie zawsze nauczycielem, sztandarem, symbolem, wiecznie poncym socem.
Kochamy w Nim Jego geniusz, Jego mdro, Jego nauk. Ale my, Jego wspczeni kochalimy w Nim take  prostego czowieka. Czowieka, ktry z nami y, by wrd nas, wszdzie obecny i zawsze ywy. Czowieka, ktry ani na chwil nie opuszcza nas, ktrego istnienie wydawao si nam niezbdne dla ycia, jak powietrze.
Nie byo przegrody midzy Nim, a nami. Nasze dzieci, ledwie zaczynay gaworzy, mwiy o Nim z gbok dziecic ufnoci: wujcio Stalin. Stare chopki-kochonice mwiy o Nim, jak o Wodzu i Nauczycielu, a rwnoczenie, jak o rodzonym synu. Staruszek partyzant w czasie wojny mwi do Niego w kremlowskim gabinecie: Ty  i nikomu nie wydawao si to dziwne. Dlatego, e zwraca si on do Niego, jak do ojca narodu  i jak do swego rodzonego syna. Bo Stalin by ojcem narodu, a rwnoczenie najukochaszym synem tego narodu.
Jego wielko bya tak zrozumiaa, tak niewtpliwa, e nie wymagaa adnych zewntrznych oznak. Ani w sowach, ani w gestach. By prosty i naturalny. Jak rwna z rwnym moga z Nim rozmawia dojarka z kochozu, i tak samo rozmawia z Nim robotnik z fabryki i onierz z wojskowej ziemianki. Umia sucha i umia rozumie uczucia i myli czowieka nawet nieumiejtnie wyraone. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 